Metoda „0” x „7”

http://www.freedigitalphotos.net/

http://www.freedigitalphotos.net/

Ostatnio byłem w bardzo wielkim wirze wydarzeń , które miały i nadal mają wielki wpływ na moje życie. Dosłownie pochłonęły mnie do reszty.

Sprawiły, że inaczej spojrzałem na moje życie i natchnęły mnie wieloma pomysłami. Jeden z nich chcę wam właśnie opisać.

Ja tak samo, jak zapewne wielu  z was, próbuję wdrożyć wiele zmian w swoje życie i mimo, że wyznaczanie celów i planowanie idzie mi całkiem nieźle, to niestety moją pietą Achillesa jest niekonsekwencja. Zauważyłem, że wiele osób ma podobny problem do mojego. Ich, tak jak i mnie, zawsze coś rozprasza. Jakieś inne sprawy okazują się nagle bardzo ważne i zaczynają przysłaniać mi mój cel, abym w końcu stracił go z oczu.

I tu właśnie wyjaśni się zagadkowy tytuł mojego wpisu
(Metoda „0” x „7”)

Na bazie moich doświadczeń, jak i osób z którymi na ten temat rozmawiałem, doszedłem do wniosku, że największym problemem i przeszkodą do osiągnięcia zamierzonego celu są różnego rodzaju rozpraszacze. Ja przez strach przed opuszczeniem mojej strefy komfortu, pozwalam by mój umysł wyolbrzymiał różnego rodzaju pierdoły i dawał mi wymówkę do nie działania.

Kilka lat temu opracowałem pewien system, który pomógł mi rzucić palenie z dnia na dzień i nie palę już ponad 4 lata. Tym razem postanowiłem wykorzystać tamto doświadczenie do pokonania (nałogowego) zbaczania z obranego kursu.

I oto w ten sposób narodziła się wizja bardzo prostego systemu „0” x „7”. W założeniu miał on pomóc mi oraz moim współpracownikom. Natomiast po namyśle postanowiłem podzielić się nim z Tobą, gdyż jest to metoda do zastosowania dla Każdego z powodu swojej prostoty i naprawdę dużej skuteczności.

W metodzie „0” x „7” tak jak w większości tego typu metod musimy :

  1. określić namacalny i mierzalny cel jaki chcemy osiągnąć
  2. określić czas w jakim chcemy ten cel osiągnąć
  3. podzielić go na poszczególne etapy

W metodzie „0” x „7” nie będziemy się skupiali w 100% na poszczególnych etapach, ale musisz pamiętać, że realizacja planu jest konieczna, by osiągnąć wyznaczony cel. Zakładam, że dla ciebie jest to oczywiste. Do rzeczy:

  1. Jeśli masz już sformułowany „ twój cel” (jeśli nie wiesz jak sformułować „twój cel”  to na pewno znajdziesz wiele informacji na ten temat w Internecie).
  2. Wiesz już w jakim czasie chcesz osiągnąć zamierzony przez siebie „cel”.
  3. I podzieliłeś go na poszczególne etapy

To zapewne jesteś wstanie określić: ile i jakiej pracy musisz wykonać w tygodniu, by ten cel osiągnąć.

Nie da się tego osiągnąć bez zaplanowania każdego dnia. Może to wyglądać na bardzo trudne, ale tak naprawdę jest to najłatwiejsza część zadania. Często to robimy, często planujemy, np. z okazji Nowego Roku mówisz sobie, że od jutra rzucisz palenie, będziesz lepszym synem czy córką dla swoich rodziców. Postanawiasz, że schudniesz i pomimo że jesteś pełen wiary i nadziei gdy składasz te obietnice, to o wiele trudniej jest wytrwać w tym postanowieniu. Zaraz  coś cię rozprasza i odkładasz realizację na kolejne dni, z czasem zapominając o swoich planach. Przypominasz sobie o nich dopiero w kolejnego Sylwetra.

Głęboko wieżę, że metoda „0” x „7” ułatwi ci wytrwanie w swoich postanowieniach.

Jedyne co musisz zrobić to „0” wymówek razy „7” i tylko „7” dni. Nic więcej, tylko tyle. Prawda, że proste 😉 ? Pewnie myślisz sobie teraz „jasne łatwo powiedzieć”, ale nie martw się, w dalszej części pokażę ci jak to osiągnąć.

Zakładam, że masz już plan rozpisany na poszczególne etapy.

 Zaplanuj teraz z grubsza plan na cały tydzień, określ szkic co byś chciał osiągnąć w danym tygodniu.

Gdy już to zrobisz to zaplanuj 1-wszy dzień i przygotuj sobie jakiś notes bądź kartkę. Notuj na niej wszystkie te ważne sprawy, które w danym dniu uniemożliwiły ci wykonanie poszczególnych podpunktów twojego planu. Na koniec dnia zastanowimy się, czy aby na pewno były takie ważne.

Po całym dniu przejrzyj jakie to ważne sprawy przeszkodziły ci w realizacji planu i zastanów się, które z nich były naprawdę na tyle ważne, że jest to usprawiedliwione. Zastanów się również, czy niektóre z tych ważnych powodów nie są aby cykliczne, i być może po prostu zapomniałeś wziąć to pod uwagę, gdy planowałeś ten dzień, a które są losowymi zdarzeniami, takimi jak na przykład (czego nikomu nie życzę) stłuczka samochodem i nie mogłeś dojechać na spotkanie.

Zastanów się które to ważne sprawy były tylko rzuconymi kłodami pod twoje nogi przez twój własny wygodnicki umysł, który w ogóle podświadomie nie chce zmian. Jak już to wszystko rozszyfrujesz, zabierz się za planowanie kolejnego dnia, biorąc wcześniejsze wyniki pod uwagę i starając się lepiej zaplanować kolejny dzień.

Kolejnego dnia znowu zacznij spisywać te wszystkie ważne sprawy, które cię odwodzą od realizacji planu i zwróć uwagę, czy się nie powtarzają ważne sprawy z wczoraj, które jednoznacznie zaklasyfikowałeś do tych bezsensownych wymówek, które podsuwa ci umysł.

Wieczorem znowu zrób analizę i wynik weź pod uwagę przy planowaniu kolejnego dnia. Na koniec tygodnia zrób zestawienie, jakie wymówki zdarzają się najczęściej. Zastanów się jak możesz im zaradzić. Nie załamuj rąk, jeśli będziesz do przodu posuwał się ślimaczym tempem. Tak naprawdę największym wyzwaniem i zwycięstwem jest łapanie się na tym, że to tylko wymówka przedstawiona nam przez nasz umysł w taki sposób, by nas zniechęcić do zmian w naszym życiu.

Po tygodniu tak ciężkiej pracy i wysiłku, zastanów się czy ta cała praca, którą wykonałeś w tym tygodniu by pozbyć się wymówek, jest warta kontynuowania kolejnego dnia, aby wytrwać w dążeniu do celu, widzenia sensu własnego życia.

A ty co sadzisz o tej metodzie? Może masz pomysły jak ja usprawnić? Napisz nam o tym w komentarzu poniżej. 😉 

Tagi , , .Dodaj do zakładek Link.