Czy warto żyć jutrem, które może w ogóle nie nadejść?

http://www.freedigitalphotos.net/ Mountain With Sunset" by Evgeni Dinev

http://www.freedigitalphotos.net/
Mountain With Sunset” by Evgeni Dinev

Witam Was serdecznie!

Zastanawiałem się nad tematem dzisiejszego wpisu i nie miałem specjalnie pomysłu.

Sam na sobie doświadczyłem jak destruktywna jest niekonsekwencja.

Rozpocząłem kilka projektów, ale w wyniku różnych sytuacji, o których ciężko pisać publicznie, nie miałem głowy do pisania.

Końcówka roku po prostu była bardzo ciężka dla całej mojej rodziny. W przeciągu 2 miesięcy dowiedzieliśmy o kilku smutnych i przytłaczających nas wydarzeniach. Mojemu teściowi pozostało kilka miesięcy życia, moja kuzynka zmarła na stole operacyjnym osierociła dwoje małych dzieci, była młodsza ode mnie.  Zmarło kilka osób, a przed samym nowym rokiem mój niespełna 23-letni brat wylądował w szpitalu z podejrzeniem guza mózgu.

Na szczęście nie wykryto u niego guza, ale za to uszkodzenie lewej półkuli mózgowej. Może w przyszłości cierpieć na problemy ze wzrokiem i paraliże lewej części ciała.

Najtragiczniejsze w tym wszystkim było to, że lekarze, którzy mieli z nim pierwszy kontakt zbagatelizowali sprawę.

Brat zaczął widzieć podwójnie, wykręcało mu gałki oczne do góry i poruszał się jak odurzony. Z nagłym problemem z oczami udał się do okulisty. Lekarz  przebadał go, zapisał magnez i kazał zakleić jedno oko, by móc funkcjonować i zgłosić się do neurologa.

Neurolog przepisał inne tabletki, nie postawił żadnej diagnozy i kazał zgłosić się za miesiąc do lekarza.

Moja mama nie dała za wygraną, na siłę zaciągnęła brata do lekarza, który akurat był w zastępstwie.

Gdy opowiedziała całą historię, lekarka zdębiała zszokowana diagnozami i postępowaniem poprzednich lekarzy.

Jej zdaniem objawy wskazywały na uszkodzenie nerwu wzrokowego bądź ucisk, który mógł być spowodowany guzem mózgu.  Dała skierowanie do szpitala na szczegółowe badania.

Brat udał się do zasugerowanego przez panią doktor szpitala, który był najnowocześniejszy w okolicy.

W szpitalu po wstępnym wywiadzie otrzymał zieloną opaskę i kazano mu czekać, aż w szpitalu będzie dostępny okulista. Nie pozwolono mu na opuszczenie szpitala, poinformowali go, że jeśli by to zrobił zostałaby wezwana policja. W wyniku czego brat głodny spędził całą noc na poczekalni, czekając na przybycie okulisty, aż do 5:30 rano.

Jakby nie mogli po prostu zalecić mu, aby pojawił się o 5:30 rano w szpitalu.

Po długich badaniach oraz kilku hipotezach udało się zlokalizować problem. Niestety nie jest uleczalny i czeka brata ciężka przeprawa, na razie nie wiemy czy będzie w stanie pracować. Czas pokaże.

Sądzimy, że mamy wiele czasu na osiągnięcie marzeń, odkładamy je. Bywa to bardzo szokujące, jeśli dzieje się inaczej niż sobie zaplanowaliśmy.

A co jak JUTRO nie nadejdzie, albo nadejdzie tylko inne niż się spodziewaliśmy?

W ciągu 2 miesięcy odeszło wiele osób, które w bardziej bądź mniejszym stopniu były mi bliskie.
Wśród nich były osoby młode, niespełna dwudziestoparoletnie, które tak naprawdę dopiero zaczynały wchodzić w życie.

Dało mi to sporo do myślenia, w tym okresie nie byłem wstanie nic robić,  praktycznie zaprzestałem, jakichkolwiek działalności.

Ale czy to nie było tylko wygodną wymówką? Być może… Dopiero zaczynam wychodzić z tego stanu.

Zacząłem się zastanawiać nad tym, co chcę robić, co osiągnąć, w którym kierunku iść, a co jak by nagle jutro mnie zabrakło?

Czy warto żyć jutrem, które może w ogóle nie nadejść?

Moim zdaniem musimy znaleźć w tym równowagę i zacząć się cieszyć tą chwilą właśnie tą, która jest teraz. Tym, że możesz przeczytać ten wpis i sprawić mi przyjemność pozostawiając komentarz.
Możesz wyjść z dziećmi na spacer, okazać nie tylko najbliższym, że cieszysz, że są obok Ciebie.

Ale nie możesz też zapominać o jutrze.

Musisz je planować i pamiętać o tym, by się nim już cieszyć jak nadejdzie, bo kolejne może w ogóle nie nadejść.

Na pytanie czy warto żyć jutrem, które może w ogóle nie nadejść?

Twierdze ze warto go wyczekiwać ciesząc się obecną chwila.  Pomyśl, jeśli jesteś w stanie cieszyć się teraźniejszością, tym dniem, to jak mocniej możesz się cieszyć z kolejnego dnia i kolejnego.

„Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą” ten tekst w ostatnim czasie nabiera dla mnie naprawdę wielkiego znaczenia.

Tagi , , .Dodaj do zakładek Link.
  • Przyznam, że czego innego spodziewałem się po tym wpisie czytając jedynie jego tytuł.

    Przykro mi, że tyle złego dzieje się w Twojej rodzinie. W świetle tego co napisałeś faktycznie warto się zastanowić nad sensem życia i czy faktycznie warto patrzeć w przyszłość, planować i mieć nadzieję. W takich chwilach mogłoby wydawać się, że to wszystko jest bez sensu, bo po co się starać jak za chwilę cały świat może się po prostu zawalić. Ty i Twoja rodzina musicie być teraz niezwykle silni, aby przetrwać ten kryzys. Łatwo mi to teraz napisać, ale nie wolno się Wam poddawać.

    Pozdrawiam i życzę jak najwięcej siły.

    • Malec Łukasz

      Bardzo dziękuję za słowa jakie napisałeś. To wszystko wiele mnie nauczyło najważniejsze to to bym sie zaczął cieszyć tym co mam dziećmi rodzinom zdrowiem. Ale nie zapomniał o przyszłości i sprawił by każdy kolejny dzień świętować jeszcze mocniej niż wczorajszy bo nie wiadomo ile nam ich jeszcze zostało.

  • Ula

    Łukasz współczuję Ci… Pamiętam jak chyba z rok temu moja babcia od strony taty wylądowała w szpitalu z kłopotami z sercem i prawie w tym samym czasie druga babcia z woreczkiem żółciowym do operacji, gdzie mówili, że po co takiej starszej osobie w ogóle robić operację 🙁 jeździliśmy wtedy od szpitala do szpitala i wracając do domu miałam normalnie wyrzuty sumienia, że jesteśmy tacy młodzi, zdrowi…. Byłam cały czas smutna. „Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą” słowa jednego z moich najbardziej ulubionych księży….. niestety są bardzo prawdziwe.

    • Malec Łukasz

      Przeżyłem podobną historie z moją babciom. Była oznakom zdrowia potknęła się i pod jej ciężarem załamała sie drewniana barierka upadła z ponad 2 metrów na beton rozcięła głowę. trafiła do szpitala. Podczas pobytu w szpitalu coś się stało i ja reanimowali udało się lekarz w szpitalu na pytanie kolegi dali byśmy tej pani coś na uśmierzenie bólu odpowiedział ze się nie opłaca bo stara jest powiedzieli to przy jej łóżku nagłos . wróciła do domu. po 2 dniach zaczęło jej brakować tchu. Reanimowałem ja około godziny 3 razy widziałem jak z jej oczu uchodzi życie i na nowo powraca. Niestety wezwana karetka dosłownie 100 metrów od domu skręciła w całkiem inna stronę przyjechała dopiero po ponad godzinie. Ten dzień był najtrudniejszy w moim życiu. Ale a takie się również zdarzają. Oraz bardzo dużo nas uczą.

  • Smutne to, co napisałeś i prawdziwe. Wyrazy współczucia Łukasz.

    Nasuwa mi się jedynie myśl, że warto żyć chwilą obecną. Zatrzymaj się chociaż na chwilę, każdego dnia. Pomyśl przez chwilę, co jest dla Ciebie ważne. Czasem warto zwolnić, pomyśleć, o tym, co już masz i powspominać. Szczęście i radość jest, tylko trzeba zrozumieć, że w tym co już mamy. Pomagając innym mamy szansę być lepszymi ludźmi. Szanujmy i kochajmy innych ludzi, wprowadzając w życie mądre słowa księdza Jana Twardowskiego „Śpieszmy się kochać ludzi, bo tak szybko odchodzą”. Przypominają nam, że utrata kogoś bliskiego, czy znajomego, może nastąpić w każdej chwili, najmniej spodziewanej. Pozdrawiam

    • Malec Łukasz

      Dokładnie Bardzo się ciesze z waszych komentarzy, Jest to nietypowy wpis ale ukazuje jak niespodziewanie może się odwrócić nasze życie ktoś kto zawsze był zdrowy i w wczoraj z nami sie bawił dziś może być z nami tylko w naszych sercach.

  • Słusznie… a wkurza mnie nieziemsko „proceduralność” i brak ludzkich odruchów w służbie zdrowia. A czy warto żyć jutrem? Planować tak. Ale nie lokować tam uczuć, bo wtedy nie przeżywa się tego co tu i teraz a tu i teraz jest prawdziwe życie. Ludzie często odkładają działanie, czy realizowanie siebie, bo jeszcze nie teraz, jeszcze za mało wiedzą, umieją a potem (o ile nie wydarzy się coś złego!!) mija kolejny rok i nie zrobiło się nawet kroku. A powiem Ci na pocieszenie, że Bóg jeśli coś burzy, to tylko po to, żeby na gruzach wybudować coś o wiele wspanialszego. Patrzymy przez pryzmat siebie, ale nieszczęście jednostki czasem sprawia, że więcej osób „coś” zrozumie i naprawi… Ja wiem, takie myślenie jest trudne ale to tak jak jedna osoba umiera a jej serce ratuje inną. Co jest bardziej sprawiedliwe? Ciężko czasem wybrać….

    • Malec Łukasz

      Dokładnie doskonale zrozumiałeś mój przekaz powinniśmy marzyć i dążyć do spełnienia marzeń ale również powinniśmy żyć tak jak by dziś było naszym ostatnim a z kolejnego dnia cieszyć się podwójnie. jak nie będziemy cieszyć sie z dzisiejszego dnia to nigdy nie dogonimy marzeń . Nie będziemy umieli się z nich cieszyć zawsze znajdziemy jakieś ale. Po prostu w życiu musi być równowaga .